Kiedy instalacja elektryczna wymaga modernizacji?

Dodano: poniedziałek, 17 grudnia 2018 13:43
Kiedy instalacja elektryczna wymaga modernizacji?

Nawet najlepiej wykonana instalacja elektryczna w końcu wymaga modernizacji. Po prostu standardy się zmieniają, w domu przybywa urządzeń, które trzeba zasilać, stary osprzęt niszczy się i zaczyna wyglądać niemodnie.

Zakres prac, które trzeba będzie wykonać przy remoncie i modernizacji instalacji elektrycznej zależy od jej wieku, stanu oraz tego na ile jesteśmy gotowi zamienić dom w mały plac budowy. Po prostu niektóre działania wymagają np. kucia tynku, czemu towarzyszy sporo brudu. Z technicznego punktu widzenia najlepiej iść na całość i zrobić generalny remont. Jednak ze względu na koszty i chęć ograniczenia uciążliwości remontu dla domowników zwykle idziemy na jakiś kompromis.

STARA INSTALACJA ELEKTRYCZNA

Stara instalacja to zwykle zła instalacja zupełnie nieprzystająca do obecnych standardów bezpieczeństwa i wygody. Domy jednorodzinne z lat 50. i 60. często mają nawet przyłącza (element łączący je z siecią) wykonane jako jednofazowe i dostosowane tylko do bardzo niewielkiego obciążenia mocą. Jeżeli myślimy o zrobieniu instalacji elektrycznej w przyzwoitym standardzie, trzeba wystąpić do zakładu energetycznego z wnioskiem o nowe przyłącze i większy przydział mocy.

Powinno być ono trójfazowe i dostosowane do obciążenia mocą 12-15 kW, o ile nie mamy w domu kuchenki elektrycznej, nie planujemy korzystać z elektrycznych, przepływowych ogrzewaczy wody (mogą mieć nawet 20 kW) lub innych urządzeń o dużej mocy.

Wewnątrz budynku wcale nie jest lepiej. Przewody nie dość, że są często dwużyłowe i do tego z aluminium, a nie miedzi. Aluminium to gorszy przewodnik, za to tańszy i przez kilkadziesiąt lat PRL-u stosowany ze względów oszczędnościowych w instalacjach wewnętrznych.

Cienkie przewody aluminiowe mają zasadnicze wady. Ich końcówki łatwo się ułamują, utleniają, luzują w zaciskach. A poluzowane połączenia to miejsca, w których pod wpływem przepływu prądu wydziela się dużo ciepła, może pojawić się łuk elektryczny i dojść do pożaru.

W domu z tak wykonaną instalacją nie da się osiągnąć wymaganego obecnie poziomu bezpieczeństwa i niezawodności. Dlatego warto wiedzieć, co trzeba zmienić w pierwszej kolejności, co zaś ostatecznie może jeszcze poczekać.

Stare przewody
Stare przewody zwykle wymagają wymiany. Kucie bruzd, a potem naprawa tynków to najbardziej uciążliwa część remontu. (fot. J. Werner)

INSTALACJA ELEKTRYCZNA - PRZEWODY

Od lat przewody w instalacjach wewnętrznych, a więc te o małym przekroju, zasilające gniazda i lampy wykonuje się wyłącznie z miedzi. Minimalny przekrój ich żył to 2,5 mm2 w przypadku gniazd oraz 1,5 mm2 do lamp. Przewody z aluminium dalej się stosuje, ale dopiero wówczas, gdy ich przekrój przekracza 10 mm2, wówczas ich wady są mało odczuwalne. Aluminiowe są więc przewody energetyczne na słupach i często przyłącza pomiędzy domem i siecią.

W starych domach ponadto używano powszechnie przewodów dwużyłowych, a nie trójżyłowych. Różnica jest bardzo istotna, bo brakuje odrębnej żyły ochronnej (PE). Jeżeli gniazdo ma styk ochronny (bolec), to nie da się zastosować wyłączników różnicowoprądowych jako zabezpieczenia. Zasadniczo takie dwużyłowe przewody powinno się wymienić na nowe, trójżyłowe.

Jeżeli mimo wszystko nie decydujemy się na to ze względu na zbyt duży zakres prac, to wymieńmy je przynajmniej w pomieszczeniach, gdzie ryzyko niebezpiecznego porażenia jest szczególnie duże - w łazience, pralni, kuchni, warsztacie. Będzie to też okazja, żeby w tych pomieszczeniach dodać gniazd.

Przewody najczęściej ukrywa się w grubości tynku, co w remontowanym domu wymaga wykucia lub wycięcia w nim bruzd. A to ciężka i bardzo brudna praca, przy której powstaje dużo pyłu. Co ważne, nowe przewody nie muszą wcale biec tymi samymi trasami co stare. Kable, które nie będą już potrzebne można pozostawić w ścianie. Wystarczy odłączyć od nich zasilanie i odciąć je przy rozdzielnicy.

Żeby ograniczyć uciążliwość robót decydujemy się niekiedy na ułożenie przewodów po wierzchu i osłonięcie ich korytkami maskującymi, ukrycie z listwami przypodłogowymi itp. W niereprezentacyjnych pomieszczeniach, jak garderoba, spiżarnia czy garaż przewody bywają po prostu mocowane uchwytami na wierzchu ścian.

Wszystkie te sposoby wymagają użycia tzw. osprzętu natynkowego (gniazd, łączników, puszek łączeniowych). Oczywiście, ich klasa szczelności musi być dostosowana do warunków panujących w pomieszczeniu (wilgotności, zapylenia, ryzyka zachlapania). To rozwiązania dość szybkie i łatwe w realizacji, ale raczej nie grzeszące urodą. Dlatego zanim się na nie zdecydujemy w pomieszczeniach mieszkalnych, najpierw dobrze się zastanówmy czy będą dla nas satysfakcjonujące.

Miedziane przewody trójżyłowe
Obecnie miedziane przewody trójżyłowe to standard w instalacjach domowych. Szczególnej staranności wymaga wykonanie połączeń, bo to one okazują się zwykle najsłabszymi miejscami. (fot. Wago Elwag)

MODERNIZACJA INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ - GNIAZD NIGDY ZA WIELE

W starszych budynkach wszechobecne rozgałęziacze i przedłużacze to typowy widok. Po prostu dawniej urządzeń elektrycznych było mniej, a i same instalacje wykonywano powszechnie w wersji bardzo oszczędnościowej, np. tylko z dwoma gniazdkami w sypialni. Nie ma się więc co dziwić, że panuje ich niedobór. Gorzej, jeżeli podobne niedostatki odczuwamy w domu wzniesionym zaledwie kilka lat temu. A i to nie należy do rzadkości, choć świadczy o ewidentnym braku wyobraźni u projektanta.

Jedyna rada na to brzmi - nie oszczędzać na liczbie gniazd. W domu gdzie mieszkamy od lat wiemy najlepiej, w których miejscach brakuje ich najbardziej. jednak warto zrobić ich więcej, na zapas. Z parę lat urządzeń elektrycznych będziemy mieć przecież jeszcze więcej. Ponadto trzeba się liczyć z tym, że gdy np. zdecydujemy się przemeblować pokój, niektóre z nich zostaną zasłonięte lub dostęp do nich stanie się utrudniony.

Dlatego jako minimum przyjmijmy 5 podwójnych gniazd nawet w niewielkiej sypialni i to koniecznie na różnych ścianach.

Jednak krytycznym pod tym względem pomieszczeniem zwykle okazuje się kuchnia. Tu 10 podwójnych gniazd stanowi minimum potrzeb. Trzeba przy tym uwzględnić, że sprzęty nieprzenośne, jak kuchenka, lodówka, piekarnik powinny być zasilane każde z osobnego obwodu. To kwestia wielkości obciążenia mocą oraz niezawodności. Nikogo nie trzeba raczej przekonywać, że dobrze, jeżeli lodówka nie wyłączy się przy okazji awarii innego sprzętu. Szczególnie w czasie naszej dłuższej nieobecności.

MODERNIZACJA INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ - WIĘCEJ OBWODÓW, WIĘKSZA ROZDZIELNICA

W starych domach nie tylko brakuje gniazd i lamp, ale dodatkowo są one rozdzielone pomiędzy zaledwie kilka obwodów. Czym jest obwód elektryczny? To fragment instalacji z własnym zabezpieczeniem przed przeciążeniem lub zwarciem. Wszystkie obwody mają swój początek w rozdzielnicy, a potem rozgałęziają się, np. na kilka gniazd. Ale jak już wspominaliśmy, niektóre urządzenia zasila się z wydzielonych obwodów. Szczególnie te o dużej mocy lub których wyłączenie byłoby bardzo kłopotliwe.

W starych instalacjach oszczędności w tym względzie szły zdecydowanie zbyt daleko. Bywa tak, że oświetlenie na całej kondygnacji to jeden obwód. I co się dzieje w razie awarii? Zostajemy w kompletnych ciemnościach i trzeba zejść w tych warunkach po schodach żeby dostać się do rozdzielnicy. Dlatego przy remoncie przyjmijmy zasadę, że podział na obwody powinien być intuicyjnie zrozumiały i umożliwiać bezpieczne funkcjonowanie w każdych warunkach.

Gniazda w jednym pokoju mogą tworzyć jeden obwód, ale już w salonie lepiej zrobić co najmniej dwa. Warto pomyśleć np. gdzie podłączymy przedłużacz do elektronarzędzi w razie remontu.

Skoro już zdecydowaliśmy się na zmiany, warto wykonać instalację nieco na zapas. Zastanawiamy się czy kiedyś nie założyć rolet zewnętrznych? Doprowadźmy więc zasilanie w pobliże okien. Teraz dodanie zaślepionej puszki elektrycznej to niewielki koszt i kłopot. Warto myśleć perspektywicznie również o rozdzielnicy. Praktycznie pewne, że i tak będziemy ją właśnie wymieniać. Warto wybrać model nieco większy niż jest nam obecnie potrzebny.

Rozdzielnica to swoiste centrum sterowania domową instalacją elektryczną. Dzięki nowym modułom osprzętu, możemy np. dodać czasowe sterowanie wybranymi urządzeniami, nowe zabezpieczenia, czy po prostu dodać zupełnie nowe obwody. Trudno przewidzieć co przyda się w przyszłości - ale dobrze zostawić sobie możliwość manewru.

Duża rozdzielnica
Duża rozdzielnica to także łatwiejszy montaż i możliwość łatwego skontrolowania stanu osprzętu. (fot. Toya (Yato))

MODERNIZACJA INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ - LEPSZY OSPRZĘT

Gniazda i łączniki do sterowania oświetleniem to zdecydowanie najbardziej rzucająca się w oczy część instalacji elektrycznej. Nic dziwnego, bo przecież korzystamy z nich wielokrotnie każdego dnia. Muszą więc znajdować się w łatwo dostępnych, widocznych miejscach. Skutkiem ich intensywnej eksploatacji jest nieuchronne zużycie. Po latach zwykle są brudne, podrapane, odbarwione. I nawet jeżeli są jeszcze w pełni sprawne, to nijak nie pasują do odnowionych wnętrz.

Przez lata jednak i sam osprzęt bardzo się zmienił. Kto 15 lat temu w ogóle pomyślał, że gniazdko elektryczne może mieć wbudowaną ładowarkę do telefonu komórkowego? Albo że w gniazdku na ścianie w salonie możemy mieć zestaw złączy audio i multimedialnych (HDMI)? Żeby zapalić światło wystarczy odpowiedni łącznik zaledwie musnąć, albo nawet tylko zbliżyć do niego dłoń. Nie jest to tylko ciekawy gadżet ale i bardzo wygodne rozwiązanie, choćby nad blatem w kuchni.

Sprawy techniczne to jedno, ale wygląd osprzętu także bardzo się zmienił. Przede wszystkim upowszechnił się tzw. osprzęt modułowy, przeznaczony do montażu w ramkach wielokrotnych. Dzięki temu można w elegancki sposób zgrupować kilka elementów obok siebie. Zmieniły się też materiały. Dawniej łączniki czy gniazda różnych producentów miały wprawdzie nieco inny kształt, ale niemal zawsze były zrobione z białego plastiku. Dzisiaj nie tylko mają różne kolory. Mogą być zrobione ze szkła, ceramiki, stali nierdzewnej, drewna czy skóry.

INSTALACJA ELEKTRYCZNA - BEZPIECZNE STANDARDY

Dobór zabezpieczeń w instalacji elektrycznej to zdecydowanie coś dla specjalisty. Trzeba dobrze rozumieć jak działają i jakie mają ograniczenia, żeby efekt był naprawdę dobry. Na zabezpieczeniach nie oszczędzajmy, bo to czasem kwestia życia lub śmierci.

Dawniej jedynym zabezpieczeniem było uziemienie lub tzw. zerowanie oraz wyłączniki nadmiarowoprądowe, popularnie zwane "korkami". Chronią one jednak tylko w wypadku przeciążenia bądź zwarcia. Te elementy zostały, ale pojawiły się też nowe, których stosowanie jest obowiązkowe.

Obecnie wszystkie obwody gniazd tzw. ogólnego przeznaczenia muszą być chronione za pomocą wyłączników różnicowoprądowych. Wykrywają one upływ prądu spowodowany np. tym, że ktoś dotknął uszkodzonego urządzenia i część prądu płynie przez jego ciało. W przypadku porażenia prądem wyłączniki różnicowoprądowe niejednokrotnie ratują życie, wyłączając zasilanie w ciągu ułamka sekundy.

Ograniczniki przepięć chronią instalację oraz przyłączony do niej sprzęt przed skutkami nagłego wzrostu napięcia w sieci, np. na skutek bliskiego uderzenia pioruna, albo zaburzeń w sieci elektroenergetycznej. Najbardziej wrażliwe na przepięcia są wszelkie urządzenia elektroniczne. A to nie tylko komputery i telewizory, lecz również moduły sterujące kotłami, pompami, pralkami. Elektroniki w naszym otoczeniu jest po prostu mnóstwo.

Same popularne listwy przeciwprzepięciowe są użyteczne ale powinny stanowić dopiero trzecie zabezpieczenie w szeregu, po tych w rozdzielnicy i ewentualnie w złączu.

Wyłącznik różnicowoprądowy
W przeciwieństwie do innych zabezpieczeń sprawność wyłączników różnicowoprądowych należy sprawdzać co miesiąc. Po naciśnięciu przycisku "test" wyłącznik powinien zadziałać. (fot. Eaton Electric)

Jarosław Antkiewicz