Wydarzenia

Ekologiczny węgiel z biomasy receptą na redukcję emisji CO2

Dodano: poniedziałek, 02 maja 2011 07:46

Ekologiczny węgiel z biomasy firmy Fluid SA z Sędziszowa może pomóc spełnić unijne normy, które nakazują elektrowniom produkowanie energii także ze źródeł odnawialnych. W tym roku musimy zrezygnować ze spalenia ok. 10 mln ton węgla kamiennego czy brunatnego aby spełnić unijne nakazy.

Ekologiczny węgiel z biomasy, który wynalazła niewielka firma Fluid SA z Sędziszowa w województwie świętokrzyskim, może stać się międzynarodowym hitem. Fluid to na pierwszy rzut oka zwykły węgiel drzewny, jaki możemy kupić w sklepie i użyć podczas grillowania na działce. Różnice między tymi dwoma produktami są niewielkie.

"Główną zaletą węgla z Sędziszowa jest sposób jego wytwarzania. Węgiel kamienny czy brunatny powstaje miliony lat, węgiel drzewny wytwarza się nawet kilkanaście dni. Nasz powstaje w 4 minuty" mówi Marzena Gładka, prezes zarządu Fluidu.

Na ekologiczny węgiel zapotrzebowanie zgłaszają już polscy producenci energii. Unijne przepisy narzucają polskim elektrowniom obowiązek wykorzystywania do produkcji prądu odnawialnych źródeł energii. Z energii słonecznej, wiatru czy z hydroelektrowni Polska wytwarza tylko 9 proc. energii. Wg unijnych przepisów do 2020 roku powinno to być 15 proc., dziesięć lat później aż 20 proc.

W tym przypadku może pomóc biowęgiel z Sędziszowa, który jest wytwarzany z surowców odnawialnych: roślin, pozostałości po produkcji drewna w tartakach czy hodowanej specjalnie wierzby energetycznej. Wytworzony węgiel jest prawie tak samo kaloryczny jak tradycyjny i jest neutralny pod względem emisji CO2.

"Rośliny zużywane do produkcji opału przyswajają dwutlenek węgla z atmosfery. Przy przerabianiu ich na biowęgiel i później przy spalaniu w elektrowniach uwalnia się dokładnie tyle samo CO2, ile rośliny zużyły w czasie wzrostu. Bilans wychodzi na zero" mówi prezes Jan Gładki. "Spalanie Fluidu powoduje, że ulatnia się 15 razy mniej siarki i 10 razy mniej chloru i wytwarza się 3 razy mniej popiołów."

Niestety w Polsce brakuje biomasy. Konieczna jest jej produkcja na ogromną skalę. Służą do tego rośliny energetyczne. Urosną nawet na najniższej jakości glebie, na której nic innego nie wyrośnie. Takich nieużytków mamy w Polsce bardzo dużo.

Niestety rolnicy nie chcą uprawiać roślin energetycznych. "Z niezrozumiałych dla mnie powodów niewielu rolników jest zainteresowanych tego typu plantacjami"powiedział Piotr Szeremeta, dyrektor ds. biomasy we Fluid SA. "Spółka z własnych pieniędzy mogłaby kupować sadzonki i nawet szkolić rolników. Za każdą tonę biomasy Fluid SA oferuje ponad 100 zł. A z hektara można uzyskać nawet 25 ton."

W związku z tym firma szuka biomasy za granicą. Między innymi w Indonezji, Malezji oraz w Indiach. "W Indonezji, która stała się światowym potentatem w produkcji oleju palmowego, roślinne odpadki z jego wytwarzania gniją na hałdach. Władze mają problem, co z nimi zrobić. Przewieźć do Polski tego się nie opłaca, ale na miejscu można wybudować zakład do produkcji biowęgla, wytwarzać go i transportować do Europy" dadaje Szeremeta.

Dzięki pieniądzom ze sprzedaży akcji firma posiada środki na budowę zakładów produkcji węgla oraz na zakup lub wydzierżawienie ziemi, na której będą rosnąć rośliny energetyczne. W najbliższym czasie tj. około 2 lata Fluid SA zamierza wybudować 60 zakładów produkujących ekologiczny biowęgiel. Pozwoli to wytworzyć około miliona ton biowęgla rocznie.

Zgodnie z biznesplanem każdy zakład będzie zarabiał od 0,8 do 1,3 mln zł rocznie. Firma zakłada, że już niedługo będzie generować ponad 60 mln zł zysku rocznie.

źródło i zdjęcie: srodowisko.pl