Wydarzenia

Woda skażona bakteriami legionelli po raz kolejny na Śląsku

Dodano: piątek, 20 sierpnia 2010 07:00

W instalacjach wodnych sześciu bloków w Będzinie wykryto wysokie stężenie bakterii z grupy legionella. W czterech z nich sanepid nakazał wyłącznie ciepłej wody, w czterech kolejnych zalecił mieszkańcom, by nie używali prysznica.

To kolejny podobny przypadek tego lata na Śląsku. Od początku czerwca z powodu zapalenia płuc wywołanego przez legionellę do szpitala w Czeladzi trafiły 22 osoby. Lekarze zwrócili uwagę, że wszystkie mieszkają przy dwóch położonych w pobliżu ulicach i zaalarmowali sanepid. Chorzy mieli charakterystyczne objawy: bóle mięśni, głowy i bardzo wysoką temperaturę. Później okazało się, że wszyscy korzystali z pryszniców.

Najpierw pobrano mocz i krew pacjentów - w dwóch przypadkach badania surowicy potwierdzono obecność legionelli. Potem sanepid pobrał 10 próbek wody z budynków, badania potwierdziły bardzo wysokie skażenie wody bakterią legionelli w dwóch blokach i wysokie w kilku kolejnych.

Jak powiedziała dzisiaj zastępca powiatowego inspektora sanitarnego w Dąbrowie Górniczej Janina Dybał-Kruszakin, w dwóch blokach - przy ul. Bursztynowej 11 i Chrobrego 10 w Będzinie stwierdzono bardzo wysokie skażenie bakterią legionella. Tam zdecydowano o natychmiastowym wyłączeniu instalacji z ciepłą wodą.

W czterech kolejnych budynkach - na Bursztynowej 7 i 15 oraz Grunwaldzkiej 2 i Rycerskiej 2 - było wysokie skażenie bakteriami z grupy legionella. Mieszkańcom tych budynków zalecono, by nie używali pryszniców.

To kolejny w ostatnim czasie przypadek wykrycia legionelli w instalacji wodnej budynków w woj. śląskim. W lipcu wykryto ją w sąsiedniej Czeladzi, gdzie niektórzy mieszkańcy zachorowali na zapalenie płuc. Właśnie badając tamten przypadek sanepid postanowił przyjrzeć się wodzie w Będzinie.

"Przy opracowywaniu ogniska epidemicznego w Czeladzi, kiedy nam szpital raportował kolejne przypadki zachorowań na zapalenie płuc, okazało się, że wśród chorych były trzy osoby mieszkające przy ul. Bursztynowej w Będzinie. Te osoby miały podobne objawy, jak wszyscy ci pacjenci z Czeladzi, u których wcześniej była potwierdzona legionelloza" - wyjaśniła Dybał-Kruszakin.

Spółdzielnia mieszkaniowa jest zobowiązana do podjęcia natychmiastowych działań, które spowodują usunięcie bakterii z sieci. Jedną z metod jest wpuszczenie w sieć wody podgrzanej do ponad 70 stopni Celsjusza. Woda skażona bakteriami legionelli najlepiej namnażają się w temperaturze od 20 do 55 stopni, powyżej 60-70 stopni giną.

W poniedziałek (16 sierpnia) sanepid dostał wyniki badań wody w dwóch budynkach w Czeladzi, gdzie także ciepła woda została po wykryciu legionelli wyłączona. Wyniki są znacznie lepsze niż kilka tygodni temu, woda może być ponownie puszczona, ale spółdzielnia musi w dalszym ciągu prowadzić działania, które poprawią jej jakość.

"Musimy mieć kolejny wynik, który potwierdzi, że stan osiągnięty na tę chwilę, jest stabilny" - zaznaczyła Dybał-Kruszakin. W Czeladzi prowadzona jest dezynfekcja chemiczna - zakupiono urządzenie służące do wytwarzania dwutlenku chloru.

Legionella jest niebezpieczna, kiedy dostanie się do układu oddechowego. Rozprzestrzenia się za pomocą aerozolu wodnego, dlatego w takich przypadkach sanepid zaleca mieszkańcom zdemontowanie sitek pryszniców i innych urządzeń, które mogą tworzyć taki aerozol. W przewodzie pokarmowym legionella jest niegroźna. Można się kąpać w ciepłej wodzie, a jeśli nawet ktoś się zakrztusił czy napił jej podczas mycia zębów, nic mu nie grozi.

źródło i zdjęcie: portalsamorzadowy.pl