Biblioteka

Oświetlenie wewnętrzne - najważniejsze zasady

Dodano: piątek, 16 stycznia 2015 12:53

Producenci oferują niezliczoną ilość lamp różnego typu, ale nawet piękny, designerski wyrób nie da spodziewanego efektu, jeśli powiesimy go w nieodpowiednim miejscu albo jego klosz będzie przepuszczał zbyt mało światła. Oprawy (i rodzaj źródeł światła) z pewnością gustownie dobierze projektant wnętrz, ale i sami możemy podjąć się doboru oświetlenia, pamiętając o kilku podstawowych zasadach.

1. Kierunek i natężenie oświetlenia roboczego nie mogą być przypadkowe

Nie powinno ono oślepiać, ani tworzyć niepożądanych cieni. W kuchni niezbędne są punkty świetlne nad blatem (pod górnymi szafkami), bo stojąc przy nim, zwykle zasłaniamy sobie światło z żyrandola. Lampę jadalnianą wiesza się 60-70 cm nad stołem, bo wtedy dobrze go oświetla, nie rażąc biesiadników. Do czytania w fotelu odpowiednia jest stojąca lampa podłogowa z nieprzezroczystym kloszem. Lampki znajdujące się po bokach lustra łazienkowego najlepiej oświetlą twarz.

2. Duże znaczenie ma oświetlenie czysto dekoracyjne

Ciekawie wyglądają oprawy zamontowane w ściankach z płyt g-k lub w suficie podwieszanym (pamiętajmy jednak, że gry pomieszczenie jest niewysokie, nie warto go obniżać, by zamontować halogeny). Przytulny charakter nadają wnętrzu kinkiety (często montowane są nad kanapą, ale wtedy niepotrzebnie oświetlają głowy wypoczywających na niej osób).

3. Nie należy rezygnować ze światła górnego (żyrandola, plafoniery)

Nawet jeśli jest rzadko używane. Równomierne oświetla całe pomieszczenie, dlatego przydaje się, gdy trzeba je dobrze doświetlić, np. podczas sprzątania.

4. Oświetleniowe triki mogą odmienić wnętrze

Gdy trzeba je optycznie powiększyć lub rozjaśnić, w każdym kącie umieszcza się źródło światła (jedna lampa sufitowa, nawet o największej mocy, nie zapewni takiego efektu). Widok pomieszczenia w głębi ukryje tzw. kurtyna świetlna - kilka halogenów pod sufitem, skierowanych w dół. Aby przechodnie nie widzieli domowego wnętrza, wystarczy ustawić na parapecie zapaloną lampkę.

Małgorzata Kolmus
fot. Spotline