Zabezpieczenie budynku i posesji. Dobieramy czujki

Dodano: środa, 05 kwietnia 2017 13:57

System alarmowy zareaguje tylko na to co potrafią zarejestrować czujki (czujniki, zwane też detektorami). Dlatego ich dobór jest sprawą niebagatelną. Zawsze pamiętajmy, że muszą być wysokiej jakości. Inaczej nie zadziałają kiedy powinny, albo dla odmiany staną się przyczyną fałszywych alarmów. W szczególności dotyczy to elementów przeznaczonych do pracy na zewnątrz.

Warunki poza budynkiem są przecież znacznie trudniejsze (zmiany temperatury, deszcz itd.), a ponadto więcej jest czynników zakłócających (światło słoneczne, mgła, wiatr, zwierzęta).

Czujki ruchu najczęściej występują jako tzw. pasywne czujki podczerwieni (PIR), stosuje się też ich odmianę mikrofalową (MW) albo urządzenia wykorzystujące równocześnie oba sposoby detekcji (PIR+MW).

Odmiana PIR reaguje na zmiany temperatury w chronionym obszarze - z założenia pojawienie się w nim człowieka, którego temperatura ciała przewyższa temperaturę
otoczenia. Jednak pracując na zewnątrz ma ona bardzo utrudnione zadanie. Temperatura w środku domu zmienia się nieznacznie, na zewnątrz zaś może wynosić od -20°C do ponad 40°C (rozgrzana ściana z cegły lub ciemna kostka brukowa). Warunki mogą się przy tym zmieniać bardzo szybko, np. deszcz błyskawicznie chłodzi rozgrzaną nawierzchnię, temperatura spada w nocy itp. W związku z tym dobre czujki zewnętrzne mają wbudowany mechanizm rozpoznawania i kompensacji naturalnych zmian temperatury.

Odmiana mikrofalowa (MW) bazuje z kolei na wykorzystaniu fal elektromagnetycznych o wysokiej częstotliwości (do 22 GHz), czyli właśnie mikrofal (MW). Każda czujka składa się z nadajnika i odbiornika. Wyemitowane mikrofale odbijają się od obiektów na swojej drodze i wracają do odbiornika. Jeśli w polu działania pojawi się ruchomy obiekt, to zmienia się częstotliwość odbieranych (odbitych) fal. Wówczas czujnik wysyła do centrali informację o intruzie.

Zasięg działania czujek mikrofalowych może wynosić nawet kilkadziesiąt metrów. W efekcie dobry montaż wcale nie jest łatwy, bo urządzenie potrafi zareagować na ruch obiektu znajdującego się poza posesją. Tym bardziej, że mikrofale przenikają przez drewno, tworzywa sztuczne i cienkie mury. Ogrodzenie posesji ich więc nie
zatrzymuje. Z kolei metalowe przedmioty są dla tych fal niczym lustro i odbijają je. W efekcie taka odbita wiązka może wykrywać ruch w zupełnie innym miejscu niż
zaplanowaliśmy. Z tych względów czujniki mikrofalowe najczęściej umieszcza się wysoko, tak by trafiały w ziemię, a nie ogrodzenie. W tym drugim przypadku alarm
mógłby wzbudzić np. przejeżdżający drogą samochód.

Ze względu na trudność dobrej instalacji i dążenie do wyeliminowania fałszywych alarmów najczęściej stosuje się nie same czujki mikrofalowe, lecz dualne - reagujące zarówno na mikrofale, jak i podczerwień (oznacza się je PIR + MW). Tego rodzaju czujka wysyła do centrali sygnał alarmowy tylko wówczas, gdy oba "tory" detekcji (podczerwień i mikrofale) wykryją intruza.

Bariery podczerwieni również wykrywają ruch, wykorzystując niewidzialne dla oka promieniowanie podczerwone. Jednak w tym przypadku jest to system aktywny - mamy nadajnik, wysyłający skupione wiązki tego promieniowania, oraz odbiornik, umieszczony od kilku do nawet 30 m dalej. Wiązka może być pojedyncza, ale częściej jest ich kilka (do 8), układających się w jednej płaszczyźnie. Przecięcie wiązek oznacza, że przestają one docierać do odbiornika i centrala otrzymuje sygnał alarmowy. Na ogół montuje się je tuż za ogrodzeniem, ale można je umieścić gdziekolwiek indziej, w miejscu, przez które włamywacz musi przejść. Taka niestandardowa lokalizacja ma ogromną zaletę - intruz nie spodziewa się zabezpieczenia.

W przypadku barier podczerwieni najistotniejszym problemem jest eliminacja fałszywych alarmów. Nie mogą ich powodować małe zwierzęta, kołysane przez wiatr rośliny lub suche liście. Dobrej klasy urządzenia mają systemy wykluczające tego rodzaju błędy. Szczególnie posiadacze ogrodów z gęsto posadzonymi roślinami powinni przed zakupem poprosić o demonstrację działania systemu, właśnie pod kątem jego wrażliwości na zakłócenia. Bariery różnią się zasięgiem - od kilku do nawet 100 m. Mogą się komunikować ze sobą i z centralą tradycyjnie za pomocą kabla lub bezprzewodowo. Ich zasilanie może być bateryjne, dzięki czemu unikniemy kłopotliwego układania kabli w ogrodzie.

Czujnik wstrząsowe stosuje się zarówno na zewnątrz, zakładając je na ogrodzeniu jak i w domu, gdzie wykrywają próby wyważenia drzwi lub okien. Czujniki wstrząsowe mogą być umocowane również do pojedynczych cennych przedmiotów (dzieła sztuki, sejf) i wówczas alarmują o ich przesunięciu.

Bardzo ważne jest odpowiednie skalibrowanie czułości urządzeń. System musi rozpoznawać zarówno siłę wstrząsu, jak i częstotliwość drgań. Inaczej ciągle będą nas nękać fałszywe alarmy, a urządzenia staną się w praktyce bezużyteczne. Alarmu nie powinny wywoływać małe zwierzęta (np. koty), wiatr, padający deszcz lub grad. W najbardziej zaawansowanych systemach są nawet specjalne moduły, rozpoznające efekt działania tych czynników i zapobiegające niepotrzebnemu uruchomieniu alarmu. Takie moduły to czujniki wiatru i deszczu zbierające sygnały oraz układy elektroniczne, analizujące dane i komunikujące się z centralą. Efektem ich działania jest samoczynne, szybkie zmienianie czułości detektorów.

Czujki kontaktronowe to proste detektory zbudowane z dwóch elementów. Ich oddalenie od siebie powoduje wysłanie sygnału alarmowego. Powszechnie stosuje się je do zabezpieczenia okien i drzwi. Jeden element umieszcza się wówczas na ościeżnicy albo ramiaku okna - drugi zaś na skrzydle. Kontaktrony są tanie i stąd ich popularność, ale pamiętajmy, że mają ograniczone możliwości. W ogóle nie odnotują zbicia szyby.

Czujki zbicia szkła rozpoznają specyficzny dźwięk towarzyszący zbiciu szyby. Jeden taki detektor wystarcza na całe pomieszczenie - nawet z wieloma przeszkleniami -
i nie musi być założony przy samym oknie. W pewnym sensie ten rodzaj detektorów uzupełnia się z czujkami kontaktronowymi.

Czujki sygnalizujące awarie instalacji w domu są dobrym uzupełnieniem typowego systemu alarmowego. Najczęściej są to:

  • czujki dymu - reagują na dym, a czasem także na wysoką temperaturę, ostrzegając w ten sposób przed pożarem. Zainstalowane w kuchni bywają też traktowane jako urządzenia sygnalizujące, że w zapomnianym na kuchence garnku przypala się potrawa;
  • czujka tlenku węgla (czadu) - zamontowana w pomieszczeniu, w którym pracuje kominek, kocioł lub piec, ostrzega o niebezpieczeństwie zaczadzenia; taka czujka może współdziałać z wentylacją mechaniczną, zwiększającą w razie potrzeby intensywność wymiany powietrza;
  • czujki gazu ziemnego albo płynnego - umieszcza się zwykle w kotłowniach i kuchniach. Mogą współpracować z zamykanymi automatycznie zaworami odcinającymi dopływ gazu do instalacji. Miejsce zainstalowania czujnika trzeba dobrać do rodzaju gazu, bo gaz płynny (ze zbiornika przydomowego lub butli) gromadzi się przy podłodze, a gaz ziemny (z sieci) pod sufitem, bo jest lżejszy od powietrza.

Uwaga! Do wykrywania gazu usypiającego, niekiedy stosowanego przez włamywaczy, potrzebne są odrębne czujniki;

  • czujki zalania - montuje się nisko nad podłogą w kuchniach i łazienkach, ale tak, by nie mogły być przypadkowo zachlapane, np. wodą z prysznica. Najlepiej, jeśli taki detektor współpracuje z siłownikiem zamykającym główny zawór wodociągowy.

opr.: Jarosław Antkiewicz
zdjęcie: Optex Security